Jak brak odzieży streetwear dla dziewczyn?

Streetwear dla dziewczyn – luz, styl i charakter

Streetwear dla dziewczyn? No jasne, że to jest temat, który żyje własnym życiem. Widziałem, jak dziewczyny w Warszawie, w Poznaniu, w Łodzi – wszędzie – przejmują ulice swoim stylem. Nie tylko chłopaki na deskach czy z plecakami Supreme’a. Dziś to dziewczyny robią robotę, miksują bluzy, spodnie cargo, crop topy i sneakersy tak, że aż człowiek łapie się za głowę, skąd one biorą te pomysły. I wiesz co? To już nie jest „trend”, to jest po prostu codzienność.

Pamiętam, jak jeszcze kilka lat temu w moim sklepie streetwearowym dziewczyny przychodziły z pytaniem: „Ej, macie coś, co nie jest różowe i nie ma cekinów?”. No to śmiałem się, bo sam nie lubię różowego, a cekiny to tylko na Sylwestra. Ale serio – brakowało wtedy ciuchów, które byłyby luzackie, ale nie w stylu „pożyczone od brata”. Teraz? Dziewczyny same wiedzą, co chcą. Wchodzą, biorą oversize’ową bluzę, dorzucają do tego spodnie z wielkimi kieszeniami, czasem crop top, czasem bucket hat – i wyglądają tak, że aż człowiek chce zrobić im fotę na insta.

To jest właśnie to, co mnie kręci w damskim streetwearze. Luz, styl i charakter. Nie ma już tego podziału, że streetwear to tylko dla chłopaków, a dziewczyny mają siedzieć w szpilkach i sukienkach. Teraz każda może nosić to, co jej pasuje, a jak się komuś nie podoba, to jego problem. Zresztą, jak patrzę na moją żonę (pozdrawiam, jeśli to czytasz!), to ona zawsze mówiła: „Daj mi coś wygodnego, ale żebym wyglądała jak milion dolarów”. I tak się zaczęło – pierwsze bluzy, potem krótki top, potem sneakersy, które są wygodniejsze niż kapcie po domu.

Wiecie, co mnie najbardziej rozwala? To, jak dziewczyny ogarniają warstwowanie. Serio, ja czasem próbuję, ale kończy się na tym, że wyglądam jakby mnie ktoś ubrał w ciemno. A one? Bluza oversize, pod spodem crop hoodie, do tego spodnie cargo, czasem jakiś długi T-shirt wystający spod bluzy, a na to wszystko kurtka typu bomber albo parka. I to działa! Wygląda świeżo, niebanalnie, a przy okazji – komfort noszenia pierwsza klasa. Bo przecież nie ma nic gorszego niż ciuchy, które gryzą, cisną albo sprawiają, że wyglądasz jakbyś zaraz miał iść na bal przebierańców.

Streetwear damski to też cała masa inspiracji z kultury skate. Ja tam zawsze szanowałem dziewczyny na deskach – w Łodzi, na OFFie, w Poznaniu na Cytadeli, w Warszawie pod PKiN-em. Dziewczyny jeżdżą, robią triki, a ich styl jest totalnie autentyczny. Żadnych wymuszonych stylówek, żadnego pozowania – po prostu luz, który wynika z pasji. I to się czuje. Zresztą, jak ktoś nie wierzy, niech się przejdzie na skatepark i zobaczy, jak dziewczyny łączą klasyczne skate’owe buty z crop topami i spodniami z wysokim stanem. Petarda.

Nie da się nie zauważyć, że streetwear dla dziewczyn to też trochę taki manifest. „Jestem sobą, mam swój styl, nie muszę się nikomu tłumaczyć”. To jest empowerment wizualny w czystej postaci. Dziewczyny pokazują, że mogą być silne, niezależne, a przy tym mega stylowe. I nie chodzi tu tylko o wygląd – to jest cała tożsamość wizualna, która mówi więcej niż tysiąc słów. W moim sklepie często widzę dziewczyny, które szukają czegoś, co podkreśli ich charakter, a nie tylko sylwetkę. Bo streetwear to nie jest „moda na pokaz”, tylko moda, która pozwala ci być sobą.

Ostatnio miałem klientkę – młoda, energiczna, trochę w typie „wszystko ogarnę, tylko dajcie mi chwilę”. Wzięła spodnie cargo, crop hoodie, do tego sneakersy, które sama sobie wybrała (i to nie byle jakie, tylko limitowane, więc szacun). Mówię jej: „Wiesz, że to trochę unisex, bo chłopaki też takie noszą?”. A ona na to: „I dobrze, bo moda nie ma płci. Jak coś jest fajne, to każdy może to nosić”. I to jest właśnie to, co mnie cieszy najbardziej – że streetwear przestał być sztywny, przestał dzielić ludzi na kategorie. Genderless, unisex, jak zwał tak zwał – liczy się vibe i wygoda.

Jak brak odzieży streetwear dla dziewczyn?

No i jeszcze jedno – akcesoria. Kiedyś to się kończyło na czapce z daszkiem albo plecaku. Teraz? Torebki na łańcuszku, bucket haty, nerki, paski z logotypami, biżuteria w stylu chunky, okulary przeciwsłoneczne jak z teledysków z lat 90. Dziewczyny ogarniają to tak, że potrafią z trzech prostych rzeczy zrobić stylówę, której pozazdrościłby niejeden influencer. A propos influencerów – Instagram, TikTok, Pinterest – to są kopalnie inspiracji. Czasem sam się łapię, że scrolluję i zapisuję sobie stylówki, żeby potem podpowiedzieć klientkom, co z czym łączyć.

W sumie, żeby nie było, że tylko gadam – zrobiłem dla Was tabelkę, jak ogarnąć podstawową szafę streetwearową dla dziewczyny. Taką, która się sprawdzi i w szkole, i na randce, i na deskę, i na koncert pod chmurką. Wszystko na luzie, bez spiny, ale z pomysłem. Zobaczcie sami:

Streetwear dla dziewczyn – luz, styl i charakter
ElementOpis / StylówkaTipy i inspiracje
Bluza oversizeLuźna, miękka, często z kapturem. Można nosić solo albo na warstwy.Świetnie wygląda z legginsami lub cargo. Wybierz kolor, który pasuje do większości rzeczy w szafie.
Crop hoodieKrótsza bluza, pokazuje trochę brzucha. Mega wygodna.Na T-shirt lub pod kurtkę bomber. Extra na deskę albo na miasto latem.
Spodnie cargoLuźne, z kieszeniami, często z wysokim stanem.Łącz z topem lub bluzą. Jak masz sneakersy, to już całość gra.
Sneakersy damskieWygodne, stylowe, często na grubej podeszwie.Limitowane modele? Wiadomo, robią robotę. Ale klasyczne białe też zawsze się sprawdzą.
Akcesoria streetwearBucket hat, nerka, okulary, biżuteria chunky.Nie przesadzaj – dwa mocne dodatki wystarczą. Bucket hat + nerka = stylówa na 100%.
T-shirt basicProsty, najlepiej biały lub czarny. Działa pod wszystko.Pod crop hoodie, pod bluzę, solo do jeansów. Must-have.

Kiedyś na targach w Poznaniu podszedł do mnie chłopak i pyta: „Ty, a czemu te dziewczyny tak się ubierają, przecież to chłopięce ciuchy?”. No i wtedy mnie trochę wkurzyło, bo ile można tłumaczyć, że to nie o płeć chodzi, tylko o to, żeby czuć się dobrze. Moda miejska zawsze była trochę na przekór, trochę na luzie, trochę z jajem. Jak ktoś tego nie czuje, to niech sobie kupi garnitur i chodzi w nim po osiedlu – szanuję, ale nie mój klimat. Za to jak widzę dziewczynę w sneakersach, spodniach cargo i crop hoodie, to wiem, że to jest ktoś, kto wie, czego chce od życia.

Często pytacie, czy można miksować markowe rzeczy z sieciówkami. No jasne! Najlepsze stylówki powstają z miksu – trochę vintage, trochę nowego, trochę sportu, trochę miejskiego luzu. Ostatnio jedna z klientek połączyła bluzę z second handu z nowymi sneakersami i bucket hatem z Decathlonu. Efekt? Totalny sztos. I to jest właśnie esencja streetwearu – nie chodzi o metkę, tylko o to, jak się czujesz w tym, co masz na sobie.

Zresztą, jak już jesteśmy przy wygodzie – streetwear to moda, w której można biegać, tańczyć, jeździć na desce, siedzieć na trawie w parku albo iść na koncert. Nie ma tu miejsca na ciuchy, które ograniczają ruchy, gryzą albo sprawiają, że człowiek się poci jak w saunie. Dziewczyny wiedzą, co dobre – jak coś jest wygodne i wygląda dobrze, to jest brane od razu. I to mi się podoba, bo sam nie lubię, jak coś mnie ciśnie albo gryzie w kark.

Na koniec mam pytanie do Was: jaką stylówę streetwearową nosicie najchętniej? Bluza oversize i cargo, czy może crop hoodie i sneakersy? A może coś zupełnie innego? Dajcie znać, bo zawsze chętnie podpatrzę nowe pomysły. W końcu streetwear to nie tylko moda, to też społeczność. I to jest w tym wszystkim najlepsze.

Podobne wpisy